wtorek, 27 grudnia 2011

Happy New Year

Mineły Święta. Rychło w czas zorientowałam się, że wypadałoby moim czytelnikom złożyć z tej okazji ciepłe życzenia . Ktoś mi to jednak uświadomił J co też czynię  :
Zastanawiałam się nad formą jaką należałoby przybrać w tych okolicznościach. Doszłam do wniosku, że tak naprawdę to te Święta to taki symboliczny dzień związany z naszą wiarą. Ale pytanie czy tylko tego dnia powinniśmy być dla siebie pełni życzliwości, uprzejmości i zrozumienia dla drugiego człowieka? Czy tylko tego dnia powinniśmy życzyć naszym bliskim, przyjaciołom, znajomym , zdrowia, szczęścia i pomyślności? No chyba raczej nie.
Dlatego też przyjmijcie wszyscy razem i każdy z osobna, niezależnie od dnia w jakim to piszę życzenia od Lu- oby każdy dzień w Waszym życiu był Bożym Narodzeniem, a uśmiechy na waszych twarzach były takie jak po noworocznym toaście. Niech każdy dzień niesie Wam radość, miłość i spełnienie. Niech przybywa przyjaciół i ubywa wrogów. Niech zawiść życzliwością jest przeganianiana. Niech ziszczą się marzenia i zrealizują cele….

piątek, 4 listopada 2011

Co gwiazdy mówią o Lu....

„Ta co niesie dobrą gwiazdę. Całe jej życie upływa pod znakiem zrównoważenia dwóch tendencji jej charakteru- lekko cholerycznego temperamentu oraz głębokiej skłonności do poświęcenia i oddania. Byłaby nieszczęśliwa gdyby przepuściła okazję oddania komuś przysługi. Jest bardzo obiektywna. Jeśli ma do spełnienia konkretną misję cechuje ją pewność siebie. Pobudliwość u niej ogromna, stąd jej nerwowość. Ma bardzo dużą zdolność reakcji. Na ogół przedwcześnie dojrzała, zdyscyplinowana, z poczuciem wysokiej etyki zawodowej. Ma intuicję ale nie ufa jej. Cechuje ją syntetyczna inteligencja- szybko zdaje sobie sprawę z całości problemu i dzięki temu stawia czoła trudnym sytuacjom. Na ogół nie flirtuje i nie igra z uczuciami. Ale tylko na ogół. Posiada moralność o wyjątkowej sile. Szuka usprawiedliwienia dla cudzych błędów, jednocześnie sobie niczego nie wybaczając. Całkowicie podporządkowana rozsądkowi. Brak w niej egoizmu. Jest kochająca żoną i matką.
To imię niesie w sobie wielką moc, miłość i ogromne możliwości……”

Gdybym sama napisała to o sobie zabrzmiałoby to jak narcyzm….. gwiazdeczki czasem się mylą, czasem trafiają w dziesiątkę. Jak w życiu. Nic nie jest w stu procentach przewidywalne. Ale imponujące jest to, że mój tatko dał mi takie imię- chociaż nigdy go za to nie pochwaliłam… Powiem tak – Lu taka właśnie chciałaby być…..

 I will be able to love above all discontentment.
 To give even when I am stripped of everything.
 To dry tears even when I am still crying.
 To believe even when I am discredited.

                                                Paulo Coelho

czwartek, 3 listopada 2011

Jak żyć?

Nikt nie wie w jaki sposób powinien przeżyć własne życie
Paulo Coehlo

No właśnie. Wszyscy chyba dążymy do tego żeby przeżyć swoje życie jak najlepiej- to banalny fakt- tylko pytanie co to znaczy „przeżyć życie jak najlepiej”? Jedni dążą do wyidealizowanego świata kreowanego przez serialowe tasiemce,  innym wystarcza żyć z dnia na dzień, bez gnania bez opamiętania za pieniądzem, karierą, dobrobytem… i najdziwniejsze jest to, że pomimo że cel ten sam- to środki zgoła odmienne…  jedni kierują się moralnością, etyką, miłością a inni egoizmem….
Wszyscy  chcą tego samego –być szczęśliwym człowiekiem…. I  wielką  sztuką jest potrafić odnajdywać szczęście w najdrobniejszych szczegółach- w uśmiechu dziecka, w spojrzeniu bliskiej osoby, w dotyku ukochanej czy ukochanego, w tęczy po deszczu, w słońcu o świcie, w kolejnej stronie przeczytanej książki…. sztuką jest docenić to co się ma zanim to coś stanie się przeszłością ….. a my często doceniamy to co ważne kiedy to tracimy…..
Jak zatem żyć? Może po prostu pielęgnować wszystko to co sprawia, że pojawia się uśmiech na naszej twarzy?… może działać na przekór światu ?....może mówić i czynić co nam serce podpowiada bez względu na to z jakimi opiniami się spotkamy?…. Może o to w tym wszystkim chodzi żeby żyć dla siebie i innych tak by z równą siłą czerpać radość z życia co obdarzać tą radością , tych którzy nam w tym życiu towarzyszą?....Może wystarczy tylko tyle?

http://www.youtube.com/watch?v=LggsOM5nT00&ob=av2e

niedziela, 30 października 2011

24 godziny….. 4 piętro …… 7 sekund ….Próba sił….
Chicago… O jeden most za daleko …
Joanna d’ARC  Efekt motyla  Stygmaty Telefon
Zbrodnie umysłu.....
Tożsamość Bourne’a Yeti  Matrix …………..
Życie za życie Yamakasi Cela Instynkt Ewolucja Mission impossible  ?

środa, 26 października 2011

Słońca brak


Nie żebym bladość swoją chciała podkolorować. Energii mi brak. Do wszystkiego. I brak mi zdecydowania… wszystko odkładam z dnia na dzień… a tu dłuuuuga zima przed nami ….wychodzę do pracy-ciemno, wracam z pracy-szaro…. I nastroje wokół jakieś nie takie jakich bym sobie życzyła… czyżby wraz z zimową porą zima w sercach maluczkich nastała?
Ostatnio koleżanka pożyczyła mi do przeczytania książkę pt ” Jak być kobietą i nie zwariować”- taka psychoterapeutyczna opowieść odkrywająca i rozterki i fanaberie nas kobietek. Przyznaję, że tyleż samo znalazłam w tym prawdy o naszych …. i nie naszych …. mężczyznach… ile niestety prawdy o przywarach, które charakterystyczne są dla co drugiej z nas. Na przykład słomiany zapał….. Boże ile razy ja sobie obiecałam, że zacznę systematycznie „coś z sobą robić”….. dwa razy w tygodniu fitness i raz basen…. I jakoś mi się to rzeczywiście od kilku tygodni udaje tylko nie mogę powiedzieć żebym w podskokach wskakiwała w dresik i biegła na fitness…. a z basenu raczej więcej chloru niż pożytku fizycznego przywożę…. bo woda na pływalni za zimna J, bo za dużo ludu na torze a Lu wytrawnym pływakiem raczej nie jest…. bo w ciepełku milej jakoś. Albo na przykład – porządeczek w szafach – jasne… ma się w kobiecej krwi chęci by go utrzymać… i starania też są….. tylko czasem dzionek za krótki, a tyle w końcu mamy do zrobienia ….. a jak się przed snem nie przygotujemy „ciuchowo” do pracy, to rano w popłochu trzeba wytargać z szafy jakiś łach i jeszcze dobrze się w nim czuć… a co jak w połowie cyklu jesteśmy?....gabaryty nieco większe… wtedy tych łachów wyciąganych jest więcej niż jeden… a czas nagli…. i nie ma czasu na układanie tego z powrotem w szafie… i tak każdy dzień wygląda… bynajmniej mój… a potem trzeba to ogarnąć… i nie zwariować…. bo szafa okazuje się za mała… wszystkich szaf w ogóle jest za mało ….a w domu miejsca już nie ma na kolejne…. frustracja, gniew, żale do całego świata tylko nie do samych siebie….. bo najtrudniej jest na świecie siebie samego do pionu postawić… w przeciwieństwie do łatwości jaką postrzegamy oceniając innych prawda?.... No cóż… co mi pozostaje …. znowu sobie coś obiecam… może kiedyś w końcu dotrzymam tych obietnic….

czwartek, 22 września 2011

Polska

Poprzednio zamieściłam artykuł zamieszczony rzekomo w jednej z francuskich gazet…teraz coś ode mnie….
Polska. Kraj w którym co piąty mieszkaniec traci życie bo nie stać go na leczenie, albo nie zdążył wykorzystać terminu wizyty u lekarza-specjalisty, który sobie zrobił jakieś pół roku temu. Kraj, w którym 1/5 narodu sprząta, zmywa, przewija chorych poza granicami kraju, i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20 lat – co jest konsekwencją zdania pierwszego. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja ale i też dwa razy więcej kredytów studenckich, a inżynier zarabia na poziomie sprzątaczki w jednostce budżetowej. Kraj, gdzie człowiek wydaje swoją pensję i nieco cudzej – by przeżyć od pierwszego do ostatniego dnia miesiąca. Kraj, w którym grypa sprawia, że co piąty mieszkaniec musi pożyczyć albo leczyć się cebulą. Kraj, w którym jedni za 1000 zł pensji żyją w piątkę, a inni nie wiedzą co z tym zrobić. Kraj, do którego obcy kapitał pcha się drzwiami i oknami, i nie dla tego, że nie ma biedy, ale dlatego, że Polak wykona tą samą pracę co np. Francuz, tyle że za 5 razy mniejszą pensję. Kraj, w którym ceny na półkach są na poziomie Zachodu, a dochody na koncie na poziomie  III świata. Kraj, w którym cena 10 letniego samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a parkingi zawalone są autami, które stanowią zagrożenie dla samych siebie. Kraj, w którym rządzi się dysponując niczym. Kraj, w którym zabiera się jednym, by zamknąć usta drugim.
Cudzoziemiec nie musi tu rezygnować z żadnej logiki. Dopiero tutaj może docenić jak dobrze ma u siebie…
Posted by Picasa